Każdy potrafi — po swojemu. Jak naprawdę zaczęło się uNickorns
To nie zaczęło się od biznesplanu. Zaczęło się w domu — od patrzenia, jak jeden chłopiec buduje ścieżkę, której nikt mu nie podał.
Większość firm ma historię początków, którą wygładza się na stronę. Ta jest po prostu prawdziwa, więc opowiadamy ją wprost.
Jesteśmy rodziną, która od ponad dziesięciu lat prowadzi szkołę opartą na prostej myśli: język to narzędzie, a nie cel. Prawdziwą pracą zawsze było pomaganie ludziom znaleźć własny głos, a nie poprawianie im gramatyki.
Uczymy też własne dzieci w domu. Nasi synowie uczą się we własnym tempie, robią prawdziwe projekty i zadają ogromne pytania, na które nikt nie zaplanował czasu. Widzieliśmy, jak stają się samodzielni na lata przed tym, zanim system uznałby ich za gotowych.
Jesteśmy wreszcie rodzicami chłopca, który urodził się bez ręki. Gra na gitarze elektrycznej. Nikt nie podał mu standardowej techniki, standardowej ścieżki ani standardowego niczego, więc wymyślił własny sposób — i on działa.
Patrząc na niego, zrozumieliśmy myśl, z której wyrosło wszystko inne: każdy potrafi — po swojemu.
Co to naprawdę znaczy
Znaczy to, że zdolność nie wygląda tak samo u każdego — i nigdy nie miała. Znaczy to, że różnica to informacja, a nie wada do naprawienia, zanim zacznie się prawdziwa nauka. Znaczy to, że młody człowiek, który nie mieści się w schemacie „dobrego ucznia", nie jest w tyle — po prostu potrzebuje formy skrojonej naprawdę pod niego.
Nazywamy to Differentability. To nie hasło wymyślone na prezentację dla inwestorów. To pytanie, które zadajemy przy wszystkim, co tworzymy: czy to pomaga młodemu człowiekowi stać się bardziej sobą i bardziej samodzielnym — czy tylko każe mu być bardziej jak wszyscy?
Dlaczego stało się to uNickorns
Nie zamierzaliśmy budować ruchu. Zamierzaliśmy przestać czekać, aż edukacja się zmieni, i zacząć budować alternatywę, której potrzebowały nasze własne dzieci. uNickorns powstało, gdy zrozumieliśmy, że inne rodziny potrzebują tego samego — a inne nastolatki, których nigdy nie poznamy osobiście, po cichu zastanawiają się, czy coś z nimi nie tak, bo też nie pasują do formy.
Nic z nimi nie jest nie tak. To formy nigdy nie zrobiono dość szerokiej.
To cała przesłanka. Każdy potrafi. Po swojemu. My po prostu staramy się budować taką naukę, która naprawdę zachowuje się tak, jakby to była prawda.